Tytuł: Jezioro Śmierci
Temat: Podwodne tajemnice jeziora Wostok - czyli zabójcze wirusy
Data: 21 Luty 2004r.
Autor: Tobson



Jezioro śmierci

(wirusy...…)          

W ostatnich latach media bardzo wiele uwagi poświęcają nowym chorobom. W roku 1998 cały świat usłyszał o BSE, chorobie potocznie zwaną "chorobą szalonych krów", wywołującą u człowieka który spożył zarażone mięso gąbczaste zwyrodnienie mózgu, objawiające się podobnie jak choroba Alzheirmera.
Następnie jak grom z jasnego nieba spada informacja o pryszczycy - chorobie co prawda dla ludzi nie groźnej, ale dziesiątkującej hodowle zwierząt. Obie "epidemie" jednak dość szybko opanowano, i gdy z biegiem czasu zaczęło się wydawać że ze strony wirusów i chorób ludzkości już nic, przynajmniej na razie, nie grozi, nagle w Listopadzie 2002 r. gruchnęła wiadomość o SARS - wirusie o niespotykanej jak dotąd śmiertelności, na dodatek odpornym na wszelkiego rodzaju antybiotyki. Epidemia SARS zaczęła się rozonosić w bardzo szybkim tempie, już w kilka miesięcy po jej wykryciu w Wietnamie i Chinach, dotarła na każdy kontynent kuli ziemskiej. Na całe szczęście i tą zarazę udało się opanować, a zycie na świecie znów zaczęlo się toczyć jak dawniej.
Dopiero niedawno, kilka miesięcy temu, świat ponownie usłyszał o następnej, groźnej chorobie - o ptasiej grypie, powodującej m.in. gorączkę w granicach 60-70°C. I znowuż uczeni na całym świecie zaczęli zastanawiać się w jaki sposób ją zwalczyć. Czy jednak oby na pewno nie grożą nam jeszcze poważniejsze niebezpieczeństwa ze strony wirusów? Czy nie istnieją gdzieś na ziemi miejsca, w których na odkrycie "czekają" nowe, nieznane jeszcze nauce mikroby i bakterie? Odpowiedzi, przynajmniej częściowo na pewno udzieli ten tekst...

UWAGA: tekst oparty na artykule "Nad jeziorami śmierci" który ukazał się w dodatku do "Echa Dnia", "Tele-Echo" w dniu 24 Października 2003r. Nr-248 (456/43)


W 1974 roku obecni na Antarktydzie Rosjanie, za pomocą metod radiolokacji odkryli wielkie jezioro znajdujące się pod grubą, około czterokilometrową warstwą lodu. Jezioru, mającemu 230 kilometrów długości, 50 kilometrów szerokości i 500 metrów głębokości nadano wdzięczną nazwę Wostok.
W połowie lat osiemdziesiątych Rosjanie rozpoczęli wiercenia, mające doprowadzić ich do zbiornika wody w jeziorze. Dziesięć lat później przerwali je na głębokości 3623 metrów. Można powiedzieć: całe szczęście. Dlaczego?
Naukowcy, którzy zajmują się badaniem Antarktydy są zdania, że jezioro Wostok odizolowane przez lód od zewnętrznego świata zostało już ponad 40 milionów lat temu. Oznacza to nie mniej nie więcej, że jezioro, i wszystko to, co w nim się znajduje jest dokładnie w takim samym stanie jakie było przed czterdziestoma milionami lat. Tak więc wszystkie, ewentualne bakterie oraz wirusy w nim żyjące są zupełnie odmienne od tych, które znamy dzisiaj. Czyli więc w przypadku wydostania się tych wszystkich "mikroskopiknych żyjątek" na powierzchnię, ludzkości, a nawet całemu życiu na ziemi groziłoby całkowite wyginięcie. To dlatego, że dzisiejsze organizmy mogą być zupełnie nie przygotowane do obrony przed nowymi chorobami.

Jako, że prezentowane na tej stronie informacje mają w swym zamierzeniu porządnie wstrząść i zaskoczyć czytelnika, podam na koniec fakt, iż w ostatnich kawałkach lodu z jeziora Wostok wyciągniętego na powierzchnię, znaleziono bakterie w stu procentach odmienne od tych, jakie występują dziś. Na dodatek ostatnie wiercenie w jeziorze Wostok odbyło się bodajże w roku 1997, tak więc jest wielce prawdopodobne iż np. epidemia SARS czy ptasiej grypy jest spowodowana właśnie wirusem z jeziora Wostok, bądź jego mutacją, tym bardziej iż istnieje hipoteza mówiąca że SARS powoduje wirus wraz z bakterią, które atakują jednocześnie.

Na koniec korzystając z okazji pragnę pozdrowić wszystkich czytelników. Jako że jest to mój pierwszy tekst na tej stronie publikowany, chciałbym wszystkich także uspokoić, że nie ma całkowitej pewności ani nawet żadnych poważnych przepuszczeń, że jezioro Wostok ma jakikolwiek związek z epidemią SARS.

Tobson