Tytuł: Płaszczaki i ich kręgi w zbożu.
Temat: :-)
Data: -
Autor: Bob Raven



Płaszczaki i ich kręgi w zbożu

(felieton sf…)          

Wyobraziłem sobie świat dwuwymiarowy i skądinąd znane już ‘płaszczaki’, które go zamieszkują. Przy czym ‘płaszczaki’ to niekoniecznie stwory inteligentne ale pod tym pojęciem rozumiemy wszystkie możliwe istoty żywe i martwe, które w tym świecie znajdziemy. Niewykluczone, że są między nimi również jakieś naczelne ‘płaszczaków’. Jako że jest to świat, a właściwie wszechświat, w którym istnieje tylko długość i szerokość, można go sobie wyobrazić jako gigantyczną płaszczyznę bez końca, tkwiącą gdzieś w przestrzeni. Ale jeśli wyobrazimy sobie, dalej, że na tej płaszczyźnie obowiązują określone prawa fizyki, dojdziemy może do wniosku, że dla nas ten świat nie tyle przypomina nieruchomą i zawieszoną gdzieś w przestrzeni płaszczyznę a raczej przewijający się przed naszymi oczami płaski film – bo przecież istotną rolę w tym świecie odgrywa upływ czasu. Kiedy więc pochylimy się nad tą płaszczyzną (a może spojrzymy w górę?) zobaczymy świat płaszczaków, jak wschodzą i zachodzą im słońca, jak krążą ich planety, jak żyją i się rozwijają… Ej, czy to zobaczymy? Mam wątpliwości co do tego właśnie. Ale skoncentrujmy się na świecie płaszczaków jakby był dla nas widzialny. Załóżmy, że dysponujemy skonstruowanym do tego celu specjalnym przyrządem…


Co więc widzimy? Znowu ogarnęły mnie wątpliwości. Najprościej byłoby założyć, że w tym płaskim świecie istnieją płaskie gwiazdy, dokoła których krążą płaskie planety. Zupełnie jak rysunki na kartce papieru. Bo tak chyba większość z nas wyobrazi sobie taki dwuwymiarowy świat. Bierze się to stąd, że stajemy od razu przed myślowymi i wyobrażeniowymi ograniczeniami narzuconymi nam przez realia naszego świata, przez światopogląd ukształtowany w naszych mózgach od tysięcy lat. Tak naprawdę nie wiadomo co byśmy ujrzeli. Załóżmy jednak, że świat płaszczaków przypomina nieskończony zwój papieru a one same najbardziej podobne są do komiksowych postaci narysowanych na tym papierze.

Dzięki czemu ich widzimy? Dobre pytanie! Dzięki światłu – odpowiecie, bo na tym przecież polega nasze ‘widzenie’. Takie założenie miało by jednak swoje konsekwencje. Bo nie ujrzymy ich dzięki światłu które istnieje w tym dwuwymiarowym świecie. To nie jest możliwe, ponieważ płaszczyzna nie może emitować światła w kierunku prostopadłym do siebie. Przecież nie ma takiego wymiaru? No więc w jaki sposób możemy zobaczyć świat płaszczaków?

Można by pomyśleć, że są takie możliwości:

- albo coś jednak opuszcza świat dwuwymiarowy i może być dla nas wykrywalne;

- albo my musimy dostarczyć – oświetlić – świat dwuwymiarowy czymś, co później będzie mogło opuścić ten świat, wrócić do naszego i będzie mogło być przez nas odczytane i przeanalizowane.

- jest siła która przenika wszystkie światy niezależnie od wymiarów.

W zasadzie nie jest ważne w tej chwili skąd w świecie płaszczaków pojawi się ‘to coś’ co może swobodnie przenikać obydwa nasze światy (i inne też). To sprawa drugorzędna. Najważniejsze jest to, że coś takiego w ogóle jest. Co najlepiej spełniałoby rolę takiego wszechobecnego ‘czegoś’? Na pewno nie światło – wystarczy przecież zamknąć latarkę w pudełku, żeby fotony nie potrafiły się z niego wydostać. Do tego światło zupełnie się nie nadaje. Moim zdaniem tym wszędobylskim i wszechobecnym czymś przenikającym wszystkie światy jest GRAWITACJA!


Tak na dobrą sprawę to nie ma nigdzie definicji określającej jasno i precyzyjnie tę tak powszechną a jednocześnie najbardziej tajemniczą siłę przyrody. Może dlatego, że tak mało o niej wiemy, że jest tak trudna do zrozumienia.

Encyklopedia Powszechna PWN definiuje: GRAWITACJA [łac.] ciążenie powszechne, własność dowolnej pary ciał, polegająca na wzajemnym ich przyciąganiu się.


Jest to definicja przestarzała i anachroniczna, cząstkowa, nie obejmująca całej ogromnej złożoności tego fenomenalnego zjawiska.


Grawitacja bowiem jest czymś znacznie, ale to po stokroć znacznie większym niż to, co trzyma nasze nogi przy ziemi.


JEST JEDNYM Z PARAMETRÓW CZASOPRZESTRZENI.


I być może, że najważniejszym, decydującym o istnieniu i właściwościach całego Wszechświata. Według najnowszych badań grawitacja sama jest czasoprzestrzenią i ma naturę kwantową a nie ciągłą - jak założył błędnie Einstein.


Z faktu dowiedzionego już przez kosmologię, że czasoprzestrzeń, jako taka, ma strukturę kwantową wynikają nadzwyczaj ważne konsekwencje. Mianowicie z warunku, że stała kosmologiczna jest większa od zera /i to ogromnie/ - wynika, że wokół nas zgromadzona jest ogromna, niewidoczna energia. Nazwana ona została "energią próżni", wypełnia ona sobą CAŁY WSZECHŚWIAT. Jak podaje brytyjski miesięcznik naukowy Nature z 1999r. energia próżni stanowi 70 procent całej energii wszechświata!


Ale wróćmy do 'naszych' Płaszczaków. Czy możemy nie tyle przyglądać się temu płaskiemu światu ale również weń ingerować? Oczywiście. Wyobraźmy sobie znowu, że skonstruowaliśmy ‘długopis’, którym możemy coś na tej ‘kartce papieru’ płaszczaków narysować lub poprawić. Możemy im narysować kółko lub regularny wzór żeby zaznaczyć im, że jesteśmy. Że wiemy o nich, że wiemy, że oni o nas nic nie wiedzą. Pisanie słów czy cyfr nie miałoby sensu, płaszczaki tego nigdy nie zrozumieją. Nie będą widziały nawet końcówki naszego długopisu! Byłaby dla nich jedynie mgnieniem oka, niewytłumaczalnym zjawiskiem. Zobaczą jedynie sam efekt naszej pracy. A jeśli światów jest więcej a ich gradacja wynika z ilości przenikających je wymiarów? Może ktoś ze świata ‘wyższego’ niż nasz własny robi to samo a my widzimy tylko kręgi w zbożu?!

cdnn Raven